
W maju 2025 na lotnisku Bruksela-Charleroi ogłoszony został alarm bombowy. Władze portu lotniczego przekazały, że załoga samolotu lecącego z Porto zawiadomiła o podejrzeniu podłożenia ładunku wybuchowego na pokładzie. Czy w sytuacji alarmu bombowego pasażerom przysługuje odszkodowanie od linii lotniczych?
Alarm bombowy został wprowadzony w porcie lotniczym Bruksela-Charleroi z powodu możliwego ładunku wybuchowego w samolocie Ryanaira z Porto. Na pokładzie znajdowało się 166 pasażerów. Władze lotniska natychmiast zamknęły pas startowy, na którym zatrzymał się samolot i wyznaczyły wokół niego strefę bezpieczeństwa o promieniu 500 metrów. W wyniku tego zdarzenia część operacji lotniczych została zawieszona lub opóźniona.
Na miejscu natychmiast pojawiły się odpowiednie służby. Maszyna została szczegółowo przeszukana. Natomiast ewakuacja pasażerów przebiegła spokojnie i bez incydentów. Alarm spowodował zamknięcie części lotniska, a 12 lotów zostało przekierowanych do portów lotniczych w Zaventem, Lille i Liege.
Jeśli w samolocie ogłoszono alarm bombowy, należy przede wszystkim zachować spokój i postępować zgodnie z zaleceniami służb bezpieczeństwa. Istotne jest, aby podążać za oznaczeniami ewakuacyjnymi, nie wracać po bagaż i nie zatrzymywać się bez wyraźnej potrzeby. Zaleca się udzielenie pomocy osobom potrzebującym. Po dotarciu na wyznaczone miejsce ewakuacji należy oczekiwać na dalsze instrukcje służb.
W przypadku opóźnienia lub odwołania lotu spowodowanego alarmem bombowym pasażerowie zazwyczaj nie mają prawa do odszkodowania od linii lotniczych. Wynika to z faktu, iż takie zdarzenie traktowane jest jako nadzwyczajna okoliczność. Jednakże pasażerom przysługują pewne prawa. Kluczowe znaczenie ma ocena działań przewoźnika lotniczego podjętych po ustaniu nadzwyczajnych okoliczności, takich jak odwołanie alarmu i wznowienie operacji lotniczych.
Przewoźnik ma obowiązek zapewnić pasażerowi najszybszy możliwy transport do celu podróży, także z udziałem innej linii lotniczej. Jeśli podróżny wykaże, że taka możliwość istniała, a mimo to zaoferowano mu lot dopiero po kilku dniach lub nie zaproponowano żadnej alternatywy, może on mieć prawo do odszkodowania na podstawie rozporządzenia (WE) nr 261/2004, nawet jeśli odwołanie lotu wynikało z nadzwyczajnych okoliczności.
- Podobnie może być w przypadku, gdy przewoźnik lotniczy wykonuje pierwotny lot z kilkunastogodzinnym opóźnieniem, licząc od ustania nadzwyczajnej okoliczności, czyli np. przywrócenia ruchu lotniczego. Sam brak zagwarantowania opieki w postaci posiłków czy zakwaterowania w hotelu nie przyznaje natomiast prawa do odszkodowania w kwocie 250/400/600 euro, ale uprawnia pasażera do żądania od przewoźnika lotniczego zwrotu wydatków z tym związanych. - wyjaśnia David Janoszka, prawnik i specjalista w zakresie ochrony praw pasażerów z AirCashBack.