
Braki paliwa lotniczego uderzają we włoskie lotniska. W Brindisi całkowicie wstrzymano tankowanie dla standardowych lotów, a w innych portach wprowadzono ograniczenia. To efekt narastającego kryzysu na globalnym rynku ropy naftowej, związanego z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
W poniedziałek, 6 kwietnia, lotnisko w Brindisi poinformowało, że nie dysponuje paliwem lotniczym dla standardowych operacji. Przewoźnicy lotniczy zostali poproszeni o zaplanowanie lotów tak, aby zatankować jego odpowiednią ilość jeszcze na wcześniejszym etapie podróży.
Na miejscu dostępne są jedynie limitowane rezerwy, przeznaczone wyłącznie dla lotów państwowych, ratunkowych i medycznych.
Lotnisko w Brindisi to nie odosobniony przypadek. Z podobnym problemem mierzą się również inne włoskie porty lotnicze, m.in. w Bolonii, Mediolanie i Wenecji. Na tych lotniskach nie doszło do całkowitego braku paliwa, ale jego dystrybucja została zredukowana.
Do 9 kwietnia pierwszeństwo przy tankowaniu mają samoloty ratownictwa medycznego, loty państwowe oraz te trwające ponad trzy godziny. Dla pozostałych rejsów przewidziano reglamentację.
Kryzys na rynku paliw na świecie to efekt operacji zbrojnej sił USA i Izraela przeciwko Iranowi. Rezultatem tego jest blokada cieśniny Ormuz - jednego z kluczowych szlaków transportu ropy naftowej.
Pierwsze reakcje rynku są już widoczne. Część azjatyckich linii lotniczych zaczęła ograniczać siatkę połączeń. SAS odwołał część lotów, a United Airlines zmniejszą liczbę nierentownych połączeń.
Sytuacja w Europie nie jest na ten moment dramatyczna, ale wyraźnie pogarsza się, a rezerwy są pod coraz większą presją. Michael O’Leary, prezes Ryanaira ostrzega, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca może wystąpić poważny problem z dostępnością paliwa lotniczego. Przy takim scenariuszu przewoźnicy będą zmuszeni zmniejszyć liczbę połączeń lub odwołać część lotów, a decyzje będą zależeć od sytuacji na konkretnych lotniskach.
Wydarzenia we Włoszech nie są więc przypadkiem, ale pierwszym widocznym objawem szerszego problemu. Jeśli sytuacja ulegnie pogorszeniu, podobne ograniczenia mogą pojawić się w kolejnych portach lotniczych.
Możliwe konsekwencje kryzysu paliwowego dla pasażerów wydają się dość oczywiste. Są to przede wszystkim wyższe ceny biletów lotniczych oraz zmiany w siatce połączeń. Planowanie podróży lotniczych z wyprzedzeniem staje się więc coraz trudniejsze, ponieważ sytuacja może szybko ulegać zmianom.
W przypadku odwołania lotu z powodu braku paliwa na lotnisku pasażer może nie otrzymać odszkodowania. Zgodnie z Rozporządzeniem EU 261/2004 to przykład tzw. okoliczności nadzwyczajnych, czyli zdarzenia pozostającego poza kontrolą operacyjną przewoźnika. W efekcie linia lotnicza jest zwolniona z obowiązku wypłaty odszkodowania, ponieważ winę za zakłócenie ponoszą czynniki zewnętrzne.
Należy jednak pamiętać, że brak prawa do odszkodowania nie oznacza braku pomocy dla podróżnych. Przewoźnik ma obowiązek zapewnić pasażerom bezpłatne posiłki i napoje adekwatne do czasu oczekiwania, a także zakwaterowanie w hotelu oraz transport. Ponadto podróżujący mogą otrzymać zwrot kosztów biletu lub zmianę planu podróży na najbliższy możliwy termin.
Jeśli linia lotnicza odmówi zapewnienia powyższych świadczeń i pasażer będzie musiał pokryć je z własnej kieszeni, ma prawo ubiegać się o pełny zwrot poniesionych kosztów na podstawie zachowanych rachunków i faktur.